Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nowy rok. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nowy rok. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 lutego 2019

Koreańska noworoczna zupa - Tteokguk | Dokguk | 설날떡국

Koreańska noworoczna zupa - Tteokguk | Dokguk | 설날떡국

Zbliża się koreański Nowy Rok, dlatego tak jak obiecywałam w poście o obchodach (normalnego) Nowego Roku publikuję przepis na Koreańską tradycyjną zupę noworoczną 떡국 albo po Polsku – dokguk czyli zupę z kluskami ryżowymi. 


Jeżeli chcecie się poczuć jak w Korei to jest to danie idealne, bo w 99,9% koreańskich domów tę właśnie zupę je się w Nowy Rok. I nie ma, że ktoś nie lubi, ponieważ z dokguk wiąże się kilka przekonań - kluski ryżowe używane do przygotowywania tej zupy mają owalny kształt, i Koreańczykom kojarzą się z monetami i mają symbolizować dobrobyt. Ciekawe jest też to, że mówi się, że jedząc dokguk zjadamy rok życia (w tradycyjnym koreańskim liczeniu wieku dodaje się rok w Koreański Nowy Rok (o tym będzie kiedyś post, ale muszę to sama najpierw porządnie zrozumieć, bo  ponad rok tu mieszkam a dalej się zastanawiam co mam powiedzieć jak ktoś mnie pyta o wiek). Skoro jedząc dokguk zjadamy też rok życia, podobno czasami ludzie zamiast pytać wprost ile masz lat, pytają ile misek dokguk zjadłeś? Trochę mi się to kojarzy z naszym "ile wiosen przeżyłeś?" 

Smak dokguk nie jest specjalnie wyrazisty bo zupa składa się z przede wszystkim z bulionu wołowego i ciasta ryżowego, więc to czy nasz posiłek będzie smaczny zależy głownie od tego czy mamy dobre kimchi, ponieważ mimo że do przyrządzenia Dokguk, nie używamy kimchi to podczas jedzenia tej zupy kimchi na stole znaleźć się musi. Jeśli nie macie kimchi to przepis na pyszne i łatwe kimchi znajdziecie tutaj: PRZEPIS NA KIMCHI.

Do przyrządzenia koreańskiej noworocznej zupy niezbędne nam będą kluski/ciastka ryżowe (jak zwał, tak zwał) – element najważniejszy i niepomijalny, ale także element którego niestety nie znajdziemy w zwykłym polskim supermarkecie... I tak z pomocą przychodzą nam koreańskie sklepy (głównie w większych miastach) lub sklepy internetowe, szukajcie pod nazwą rice cake lub po prostu kluski ryżowe albo tteok (trzeba tylko pamiętać, żeby kupić takie o owalnym kształcie). Jeśli jesteśmy Zosia samosią to kluski możemy też zrobić sami z mąki ryżowej, którą też możemy zrobić sami (a jak!) z ryżu koreańskiego albo po prostu dostępnego w każdym markecie ryżu do sushi. Polecam spróbować zrobić kluski z tego przepisu: PRZEPIS NA KLUSKI RYŻOWE  - takie kluski kroimy pod kątem, żeby uzyskać ładny owalny kształt i oczywiście nie podajemy na słodko tak jak w przepisie tylko wrzucamy do naszej zupy.

To co? Do dzieła!

Składniki:

  • kluski ryżowe – 500 g
  • chude mięso wołowe – 300 g
  • 1 jajko
  • sos sojowy
  • sos rybny
  • olej sezamowy
  • zielona część cebulki dymki
  • papryczka chili
  • czosnek (4 ząbki)
  • prażone algi – kim (mogą być glony nori takie jak do sushi)

Przygotowanie:
Kluski ryżowe wsypujemy do miski i zalewamy zimną wodą – odstawiamy na pół godziny.


Do garnka wlewamy 1,5 litra wody i doprowadzamy do wrzenia. Mięso wołowe kroimy w kostkę (max 2x2cm), czosnek przeciskamy przez praskę lub siekamy. Mięso i czosnek wrzucamy do wrzącej wody i gotujemy przez 20 minut. Ważne – podczas gotowania nie mieszamy ponieważ nasz bulion zrobi się mętny i nieapetyczny.


Podczas gdy bulion „się warzy” mamy czas, żeby przygotować dodatki.

Pierwszy z nich to paseczki ze smażonego żółtka – oddzielamy białko od żółtka (białko zostawiamy na potem) a żółtko chwilkę roztrzepujemy i wlewamy na rozgrzaną patelnię. 


Smażymy chwilkę z obu stron, nie doprowadzamy do tego żeby żółtko nam zbrązowiało. Żółtko kroimy w cienkie paseczki.  


Następny dodatek to posypka z alg – do tego możemy wykorzystać dostępne w każdym sklepie algi do sushi, takie algi prażymy na suchej patelni. 


Następnie przekładamy do woreczka i zgniatamy tak żeby powstało na coś na kształt konfetti albo poprostu rozcieramy w rękach bez zabawy z woreczkami :).

Ostatni dodatek to papryczka chili którą po prostu kroimy w bardzo cieniutkie pasterki.


Po upływie 20 minut sprawdzamy, czy nie ubyło za dużo wody z naszego bulionu, jeśli ubyło to uzupełniamy, żeby było około 1,5 litra i doprowadzamy do wrzenia.

Następnie wrzucamy kluski ryżowe, dodajemy dwie łyżki sosu sojowego, łyżkę sosu rybnego oraz pokrojoną zieloną cebulkę (kroimy ją w większe kawałki o długości około 3 cm). 


Mieszamy i gotujemy całość przez co najmniej 15 minut – wszystko zależy od klusek – jeśli po 15 minutach są dalej zbyt twarde i trzeba je żuć i żuć to gotujemy dłużej, aż będą mięciutkie. 

I teraz moment kulminacyjny, bierzemy łyżkę i sprawdzamy jak smakuje nasza zupa, jeśli jest bez smaku dodajemy jeszcze łyżkę sosu sojowego, możemy dodać też szczyptę soli i pieprzu. Zupa nie powinna być super słona bo będziemy ją jeść z kimchi które jest dość słone, ale nie może być też zupełnie mdła.

Jeśli smak zupy nas satysfakcjonuje to możemy przystąpić do następnego kroku, jakim jest dodanie białka – białko wlewamy do zupy, mieszamy i dalej gotujemy chwileczkę aż białko się zetnie.


Następnie zupę zdejmujemy z ognia i dodajemy dwie łyżki oleju sezamowego. 


Wygląda na to, że nasza zupa jest gotowa!

Zupę podajemy w miseczkach i dekorujemy prażonymi algami, paseczkami z żółtka i chili.
Jemy z kimchi! KO-NIE-CZNIE!
Smacznego!





środa, 2 stycznia 2019

Sylwester i Nowy Rok w Korei Południowej

Sylwester i Nowy Rok w Korei Południowej

Dzień dobry w Nowym Roku! Wiecie że 2019 to rok świni? 


Ale nie o tym, nie o tym ;) będzie o obchodach Nowego Roku i Sylwestra w Korei Południowej. W sumie żadna ze mnie wielka znawczyni, bo Nowy Rok spędziłam w Korei po raz pierwszy więc tak Wam tylko lekko opowiem jak to wygląda. 

Zacznijmy od Sylwestra - w Sylwester w Korei to tak jak w Polsce, normalny dzień pracy, oczywiście nie nazywa się Sylwester, a tak naprawdę to w ogóle nie ma jakiejś specjalnej nazwy, ot ostatni dzień roku. Obchodzi się go jednak zdecydowanie inaczej niż w Polsce. Szczerze mówiąc to wczoraj byłam w szoku, bo w żadnej telewizji nie leciało nic na kształt naszego sylwestra z Dwójką, ale przede wszystkim zdziwiło mnie to że w okolicy nikt nie robił tzw domówki - a przynajmniej nie było słychać. Restauracje, kawiarnie i supermarkety wszystko było otwarte normalnie, czasami kawiarnie są otwarte do 1 w nocy i ludzie tam siedzą i albo się uczą albo udają, że się uczą (o tym z resztą na pewno będzie notka w przyszłości) i tak było też wczoraj. No dla mnie trochę szok.

Jednak w sumie pamiętam, jak oglądałam w Polsce w sylwestra wiadomości to tam zawsze pokazywane były obchody z całego świata i Korea też była, więc o co chodzi...? Chodzi o to, że takie narodowe, albo chociaż miastowe a nawet dzielnicowe obchody też są ale nikt się w nie tak nie wczuwa jak w Europie. W Seulu co roku nadejście Nowego Roku celebruje się tak samo - przez uderzanie w wielki dzwon - 보신각 (bosingak), który znajduje się w centrum Seulu. Dzwon ten był kiedyś używany do poinformowania o otwarciu i zamknięciu bram miasta, potem jako coś na kształt alarmu przeciwpożarowego, a teraz uderza się w niego tylko w Nowy Rok. Niestety nie wybrałam się, żeby to zobaczyć, ponieważ tłumy jakie się tam zbierają są niesamowite (wiadomo – Korea – mało miejsca i dużo ludzi), ale z tego co widziałam w telewizji oraz z relacji mojego męża wynika, że nic w tym specjalnego.

보신각 - czyli wielki dzwon w Seulu
Inne miasta a nawet poszczególne ich dzielnice też mają swoje obchody, w niektórych miastach są fajerwerki, w niektórych są też koncerty, ale nie jest to takie bardzo spektakularne, wydaje mi się, że znacznie mniej spektakularne niż u nas.

Nowy Rok natomiast to zupełnie inna sprawa. Zacznijmy od tego, że w Korei nie obchodzi się tylko jednego Nowego Roku, ale obchodzi się również Księżycowy Nowy Rok czyli Sollal i właśnie to święto jest celebrowane zdecydowanie bardziej niż  normalny Nowy Rok – ale to również temat na następną notkę i pojawi się ona w okolicy Księżycowego Nowego Roku czyli za miesiąc.
W Polsce Nowy Rok jaki znam to zwykle spanie do co najmniej 10tej a potem cało dzienne lenistwo i dogorywanie po sylwestrowej zabawie, tutaj, niektórzy oczywiście na pewno też tak robią, ale część osób celebruje Nowy Rok w zupełnie inny sposób – poprzez podziwianie wschodu słońca. Tak też zrobiłam w tym roku ja. Wydaje mi się to całkiem fajną tradycją, zamiast hucznie żegnać stary rok po prostu pięknie wita się Nowy, bo przecież, wschód słońca to całkiem piękna sprawa. Taki nowo roczny wschód słońca najlepiej jest obserwować nad morzem, np. w Busan – i patrząc na zdjęcia to połowa kraju wpada na taki pomysł, no bo patrzcie tylko tutaj:

Wschód słońca w Busan

Jak nic polowa kraju…

My wybraliśmy się na pobliskie wybrzeże zachodnie więc nie wiem na jakie niesamowite widoki liczyliśmy, ale mimo wszystko tłumy też były spore i co za tym idzie oglądanie wschodu słońca poprzedziło stanie w niesamowitych korkach, w pewnym momencie myśleliśmy, że będziemy zmuszeni z auta podziwiać ten wschód… Wyjechaliśmy o 5:30 a dojechaliśmy na 8:30 i w czasie tych trzech godzin przejechaliśmy aż 90 km.
Wschód słońca wyglądał tak:

Pierwszy wschód słońca w 2019 roku na zachodnim wybrzeżu

Po takim wschodzie słońca i staniu w korkach w drodze powrotnej koniecznie trzeba zjeść tradycyjną koreańską noworoczną zupę czyli 떡국. Jest to zupa której głównym składnikiem jest (dok) czyli ciastka ryżowe, a raczej kluski ryżowe (bo ani to słodkie...). Zupa ta zwykle smakuje jak woda z gotowania ryżu i ogólnie zwykle bardzo jej nie lubiłam, ale odkryłam przepis z którego wyszła pyszna i tym przepisem też na 100% się podzielę w okolicy księżycowego Nowego Roku (no ładnie, w jednej notce obiecałam już trzy następne…). Zupa wygląda tak:
떡국 - noworoczna zupa


No i to by było chyba na tyle. 

Szczęśliwego Nowego Roku! 새해 복 많이 받으세요!